Warto przeczytać – cz. 12 „Błogosławiona wina”

Radujcie się. Pan Jest Blisko.
15 grudnia 2019
Ministranci na gokartach.
15 grudnia 2019
Radujcie się. Pan Jest Blisko.
15 grudnia 2019
Ministranci na gokartach.
15 grudnia 2019

„Droga Pani i uwielbiana przez całą naszą rodzinę Pisarko! Skoro tylko pokazuje się w księgarniach jakieś nowe wydanie P. Zofii Kossak, wędruję czym prędzej do naszej rodzinnej biblioteki […] Jestem matką 4-ga dzieci, martwię się o ich wiarę. Córka to już nie ta Marynia […] To jest już Wasilewska […] czytałam ją jeszcze pod łacińskim tytułem bardzo dawno […] ale z radością przeczytałam to nowe milenijne wydanie błogosławiąc Panią  za te wzniosłe chwile, jakie przeżywałam czytając ją w chwili, gdy się źle czułam, a słowa pochodzące z Paninego serca były mi wielką pociechą-wzmocnieniem. Bóg zapłać!”

Tak pisała jedna z czytelniczek po przeczytaniu drugiej, nieco zmienionej, wersji Błogosławionej winy w roku milenijnym 1966. Pierwsza wersja pod tytułem Beatum scelus ukazała się w 1924 roku. Poprawek dokonała Zofia Kossak w roku 1953. W roku 1966, jakże znaczącym dla Polski, obchodzącej 1000-lecie Chrztu, prymas Stefan Wyszyński zarządził peregrynację kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej po  ojczystej ziemi. Władze nie wyraziły na to zgody.  Decyzja władz dla autorki Błogosławionej winy była bolesna, chociaż   w roku milenijnym ukazało się kolejne wydanie książki. Na dodatek pisarce przyznano Nagrodę Państwową w Dziedzinie Kultury i Sztuki. Była to znacząca kwota, ale pisarka jej nie przyjęła, jako  znak protestu wobec zakazu peregrynacji obrazu. Konsekwencje odmowy mogły być duże, włącznie z uwięzieniem Zofii Kossak. Czytelnicy o odmowie przyjęcia nagrody dowiedzieli się za pośrednictwem biskupa Herberta  Bednorza, dzięki któremu list z odmową Zofii Kossak został odczytany w kościołach.

Zofia Kossak trwała wiernie przy wartościach. Urodzona w rodzinie szlacheckiej w Kośminie, w powiecie puławskim, województwie lubelskim, otrzymała porządne wykształcenie domowe i wiarę tradycyjną. Świadomy zwrot w wierze nastąpił  w wieku 24. lat, podczas  pobytu na studiach malarskich w Genewie. Tam miała możliwość wysłuchania wykładu o istocie wiary publicysty i pisarza francuskiego Georgesa Goya. Przyznała, że wtedy owionął ją „dech chrześcijaństwa i zrozumiała, że wiara to nie tylko majowe nabożeństwa lub złota legenda, ale najdoskonalszy system filozoficzny, jaki kiedykolwiek wydał świat. Że nie tylko zapewnia zbawienie duszy, ale jest potężną siłą żywotną, siłą realną, zdolną przeobrazić świat w królestwo Boże.”

W 1910 roku Kossakowie zamieszkali w Skowródkach na Wołyniu. Ojciec pisarki musiał uciekać przed carskimi prześladowaniami z powodu działalności patriotycznej. Piękno ziemi wołyńskiej, ziemi kresowej,  urzekło autorkę Gościa oczekiwanego, zwłaszcza że  spotkała szczęśliwą miłość i w 1915 roku poślubiła Stefana Szczuckiego. Szczęście rodzinne zburzyła rewolucja bolszewicka w 1917 roku. I znowu  przed Kossakami pojawił się czas tułaczki i szukanie nowego miejsca na ziemi. Ziemią szczęśliwą, również kresową, tak pod względem rodzinnym, jak i twórczym,  okazały się Górki Wielkie na Śląsku Cieszyńskim aż do wybuchu drugiej wojny światowej w 1939 roku.

Pomysł napisania Błogosławionej winy zrodził się w roku 1923, po pobycie pisarki w Krasiczynie, gdzie poznała historię Mikołaja Sapiehy, wojewody brzeskiego, który w roku 1631 dokonał czynu kradzieży cudownego obrazu z kaplicy papieskiej w Rzymie i przywiózł go do Kodnia. Zofia Kossak była też w Kodniu, a historia obrazu dla autorki książki miała specjalne znaczenie: stwarzała świetny materiał do ukazania konfliktu sumienia, propagowania kultu maryjnego, który wprowadził papież Leon XIII, wydając encyklikę „O modlitwie różańcowej”, także okazania czci dla Matki Bożej. Przecież w utworze znajdujemy całe ustępy, które są pięknymi modlitwami, bo jak pisarka zaznaczyła we Wstępie, „książka ta jest Maryi poświęcona , ofiarowana w najpokorniejszym wyrazie uwielbienia i hołdu”.

Wizerunek Matki Bożej Kodeńskiej towarzyszył Zofii Kossak do końca życia, a w pokoju, gdzie umieszczono jej trumnę, nad głową wisiał obraz Matki Bożej Kodeńskiej. Poznajmy niewielki fragment Błogosławionej winy:

„Czasem w te rozważania zabłąkał się cień Baptysty, początkowo odsuwany z lekceważącą niechęcią. Cóż mógł znaczyć człek lichy, niskiej kondycji, za którego zabicie obowiązywała grzywna niższa od grzywny płaconej za ubicie sokoła? Spalono tego nędznika? No, to spalono. Nikt go do występku nie przymuszał…

Tak sądził jednak tylko na początku. W miarę jak w Kodniu mnożyły się cuda, cuda dotykające o wiele częściej prostaczków, owych bartników, smolarzy, rybołowów, niż szlachetnie urodzonych – pan Sapieha jął się nie bez zdziwienia dorozumiewać, że ci najmniejsi są snadź Matce Najświętszej równie mili jak tamci , kto wie, może nawet milsi, skoro wyróżniani? Od chwili tego poznania począł i on sam innymi oczami na nich patrzeć…”,

Barbara Pytlos

 

 

 

 

 

 

Udostępnij: